mainpic

„Cicha noc” – recenzja

Z debiutantami nigdy nie wiadomo, co jest ich niewątpliwą zaletą. Wybierając się do kina na czyjś pierwszy pełnometrażowy film, możemy mieć różne oczekiwania, nie wypływają one jednak bezpośrednio z poprzednich tego typu dokonań reżysera (być może z jej/jego krótkich metraży czy przedstawień, scenariuszy, etc., to jednak coś innego), zawsze zatem poznanie dzieła będzie czymś nowym, podróżą w nieznane. Rok temu takim filmem na polskiej scenie była „Ostatnia rodzina”, niezwykle udany debiut Jana P. Matuszyńskiego, której nie recenzowaliśmy pisemnie, miałem jednak przyjemność wspólnie z Radkiem porozmawiać o niej na dwa głosy do kamery, co wciąż obejrzeć można tutaj. W tym roku debiutem takim bez wątpienia jest „Cicha noc”, film aktora teatralnego Piotra Domalewskiego, na którego uroczystej premierze (naszej relacji niestety brak, jednak przeprowadził takową Filmweb) miałem okazję się pojawić, a który do w pełni oficjalnej dystrybucji wchodzi dziś, tj. 24 listopada. Jak wypadł młody aktor w roli reżysera, jak wypadła obsada jego pierwszego pełnego metrażu, wreszcie – jak sprawdza się sam film?

Adam (fenomenalny jak zawsze – choć tym razem w nieco inny sposób – Dawid Ogrodnik) na co dzień pracuje za granicą, teraz jednak wraca do rodzinnego domu, by spędzić tam Wigilię Bożego Narodzenia. Choć na pierwszy rzut oka nie wydaje się to niczym dziwnym, widz wyraźnie czuje, że jest to wrażenie mylne i jest w tej wizycie coś nietypowego. Po pierwsze Adam ma pewne plany, w których kluczową rolę odegrać ma jego ojciec (Arkadiusz Jakubik, grający jedną z najlepszych ról w swojej karierze), brat (postać bardzo dobrze oddana przez Tomasza Ziętka) oraz siostra i jej mąż (odpowiednio Maria Dębska, która zagrała naprawdę wyśmienicie, oraz Tomasz Schuchardt, który po raz kolejny pokazał, że z dobrym aktorstwem mu po drodze). Po drugie, co ukrywa do ostatniej chwili, nasz bohater ma wkrótce zostać ojcem. Atmosfera wtedy się zmienia, nikt już nie jest w stanie zatrzymać płynięcia alkoholu, którego pojawia się coraz więcej, a cała wigilijna noc zmierza ku naprawdę nieoczekiwanemu rozstrzygnięciu.

galleryimg-1

Adam wraca do rodzinnego domu, by spędzić tam Wigilię Bożego Narodzenia.

Świat „Cichej nocy” to nie świat odległy, świat wielkich, ponadludzkich problemów, świat polityki czy ogromnych korporacji, czy choćby celebrytów nawet. To świat do bólu ludzki, do bólu polski, jak gdyby wyciąć po kawałku z wydarzeń, które będą miały miejsce w domu każdego z nas za miesiąc, a potem to wszystko umiejętnie pozszywać i wyłożyć przed nami wszystkimi mówiąc: „proszę, oto wy właśnie.” Czy film Domalewskiego „boli”? Tak, boli, nie jednak w taki sposób, w jaki bolał „Wołyń” Smarzowskiego (o którym przeczytać więcej możecie tutaj), to raczej takie ukłucie, które przypomina, że ten film naprawdę jest o nas i o naszych wszystkich wadach – ale także zaletach, co bardzo ważne. Młody reżyser nie popada w skrajności, nie stara nam się ukazać wyłącznie negatywnego obrazu rodziny – nie, „Cicha noc” rysuje obraz pełny, nieprzerysowany w żadną stronę, zbudowany tak, by być autentycznym. Miłość, która bez wątpienia jest tu składnikiem bardzo ważnym, nie jest miłością cukierkową, pokolorowaną i ckliwą, to miłość rodzinna, bardzo specyficzna, ale prawdziwa, przejawiająca się w drobnych gestach czy spojrzeniach (czego ukoronowaniem jest scena, w której młodsza siostra Adama gra na skrzypcach kolędę – przez grzeczność jej Wam tu nie opiszę, podpowiem tylko, by wyczulić swoją uwagę w tym momencie w kinie).

galleryimg-2

Miłość przejawia się tu w drobnych gestach czy spojrzeniach, jak gdy młodsza siostra Adama gra na skrzypcach kolędę.

Niewątpliwym sukcesem Domalewskiego jest właśnie to, że jego obraz polskiej rodziny jest na tyle pełny i autentyczny, iż nie rozjeżdża się gdzieś w trakcie, nie wchodzi na jeden z tych dwuwartościowych torów konfliktu dobry-zły, a raczej trzyma się gdzieś obok, wyraźnie nam mówiąc: „To nie jest tak, że oni są dobrzy, a oni źli. To nie jest tak, że rodzina jest zła albo rodzina jest dobra. Rodzina jest i tyle. Czasem dobra, czasem zła, to wszystko jest tam w środku.” Sam reżyser powiedział:

Chcę uniknąć fałszu, który pojawia się często w polskiej kinematografii, kiedy po raz kolejny widzimy znanych, ogranych celebrytów, w tych samych co zawsze rolach. (…) Wszyscy wiemy, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Ja chciałem opowiedzieć o tym, dlaczego mimo wszystko stajemy wspólnie przed obiektywem.

Również osadzenie akcji w konkretnym czasie, jakim jest wieczór wigilijny, jest niewątpliwym przejawem geniuszu Domalewskiego, tym bardziej że był to wybór w pełni świadomy. Pozwolę sobie raz jeszcze przytoczyć jego słowa:

Fascynuje mnie zamykanie fabuły w konkretnym i ograniczonym czasie. Wieczór wigilijny, ze swoim przebiegiem i naturalną dramaturgią rozgrywającego się w jego trakcie rytuału, jest doskonałym tłem dla kameralnego, rodzinnego dramatu. Wybór czasu, w którym rozgrywa się akcja, również nie jest przypadkowy. Zima, okolice Świąt Bożego Narodzenia, to w naszej kulturze szczególny czas. W rodzinach emigrantów zarobkowych wieczór wigilijny to jeden z nielicznych momentów w roku, kiedy możliwe jest spotkanie całej rodziny.
I to wszystko zdecydowanie się udaje. Wraz z postępem fabuły, widz ma doskonałą świadomość tego, że czas po drugiej stronie ekranu także płynie, a Wigilia postępuje. Jasne jest, że wszystko nie będzie trwało w nieskończoność, że z każdą minutą zbliżamy się do końca, do jakiegoś rozwiązania. Również wyczuwalny jest klimat okresu w roku, w jakim akcja została umiejscowiona – Boże Narodzenie ma pewien specyficzny wpływ na nastrój i relacje, jest czasem w pewnym sensie magicznym i z tego bardzo świadomie Domalewski korzysta, tak udzielając tego wrażenia swoim bohaterom, jak i swoim widzom.

galleryimg-3

Wieczór wigilijny jest doskonałym tłem dla kameralnego, rodzinnego dramatu.

W rodzinie przedstawionej na ekranie widzimy jednak odbicie całej polskiej współczesności. Bohaterowie, ich motywacje, odczucia, marzenia i ogromne wewnętrzne sprzeczności – to wszystko portretuje w doskonały sposób również nas jako naród, tyle tylko, iż pod względami bardziej osobistymi, niż politycznymi. Nie da się ukryć jednak, że „Cicha noc” ma być przede wszystkim obrazem polskiej rodziny i z tego zadania wywiązuje się wręcz wybitnie. Dla niektórych będzie to kopia w proporcji wręcz 1:1 względem tego, co zna ze swojego domu. Dla mnie jest to bardziej odbicie emocji, odczuć, sprzeczności, aniżeli konkretnych sytuacji, wychowywałem się jednak w nieco innym domu od tego, który prezentuje nam Domalewski. Kolejnym jego sukcesem jest jednak to, że nawet dla kogoś, czyje dziecięce realia były inne od tych, które znał sam czy zaprezentował na ekranie, film ten jest niebywale autentyczny i na kilku o wiele głębszych niż dosłownej warstwach dotyka samego sedna problemu, a także skłania do refleksji.

galleryimg-4

„Cicha noc” ma być przede wszystkim obrazem polskiej rodziny i z tego zadania wywiązuje się wręcz wybitnie.

O grze aktorskiej nieco już napomniałem, wypada jednak kilka słów dopowiedzieć. Dawid Ogrodnik tym razem nie wybija się wyraźnie ponad wszystkich, by stworzyć kreację przyćmiewającą pozostałych (ewentualnie partnerującą innej postaci – vide „Ostatnia rodzina”). To jednak zdecydowana zaleta, bowiem w „Cichej nocy” nie gra on wyróżniającego się indywiduum, a gra po prostu człowieka, człowieka, którego każdy z nas zna, człowieka, który równie dobrze może siedzieć teraz obok nas w autobusie czy stolik dalej w restauracji. Właśnie tym, że potrafi oddać taką postać pokazuje, że jest aktorem najwyższych lotów i jest w stanie idealnie dostosować się do roli. Arkadiusz Jakubik gra postać, która była bodaj największym wyzwaniem aktorskim w tym filmie – Zbyszek, ojciec Adam, mógł bowiem bardzo łatwo stać się postacią negatywną w oczach widzów, jeśli zostałby nieumiejętnie zinterpretowany przez grającego go aktora. Jakubikowi jednak nie po drodze z pojęciem „nieumiejętnego aktorstwa” i stworzył tę postać dokładnie tak, jak stworzona zostać powinna. Reszta obsady również radzi sobie świetnie i każdy gra naprawę w szczycie swoich możliwości, tu jednak chciałbym wspomnieć jeszcze tylko Marię Dębską, ponieważ dość zaskakującym dla mnie było, jak wiele młoda aktorka była w stanie wyciągnąć z roli postaci, która nie miała wiele czasu na ekranie. Pani Mario – chapeau bas!

„Odrodzenie polskiego kina” to fraza, której bardzo namiętnie się w dzisiejszych czasach używa. Osobiście raczej się jej wystrzegam, bowiem nie wydaje mi się, żeby było mi dane wyrokować kiedy niby polskie kino umarło i dlaczego; dużo bardziej podoba mi się wyrażenie „nowa fala w polskim kinie” i przy niej bym został. Jeśli tak właśnie określać fantastyczne doznania artystyczne, jakimi raczą nas od kilku lat młodzi filmowcy, to Domalewski ze zdecydowanym impetem w tę falę wpada i wypiętrza ją jeszcze wyżej. „Cicha noc” to film fantastyczny, zasługujący na wszelkie laury i pochwały, niesamowite przeżycie i wybitnie kunsztownie wykonany portret polskiego społeczeństwa, a przede wszystkim polskiej rodziny. Nie zastanawiajcie się ani chwili – film od dziś grany jest w kinach, na wieczorne seanse jeszcze zdążycie.

OCENA: 9,5/10

poster

Film do oficjalnej dystrybucji wchodzi 24 listopada 2017 roku.
Bardzo dziękujemy Forum Film Poland za możliwość uczestnictwa w pokazie prasowym i uroczystej premierze.
Zdjęcia i cytaty z reżysera wzięte zostały z materiałów prasowych dostępnych na stronie filmu.